Dzięki Klaudii z bloga Dom przy Wiosennej 5, cieszę się od niedawna pięknymi ziarnami fasolki niepodległościowej z orzełkiem. Wraz ze mną cieszą się też uczestnicy naszych rodzinnych wycieczek po Poznaniu. Na szlaku powietrza szukamy między innymi ukrytych orłów. Całkiem często przecież ten symbol narodowy musiał być skrywany lub kamuflowany. Tak jak na tej przepięknej fasolce...
Ziarna mam zamiar posiać na wiosnę i rozmnożyć, a potem oczywiście przekazywać dalej. Tymczasem poniższe zdjęcie cennych zbiorów należy do Klaudii :-) DZIĘKUJĘ!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 10 listopada 2014
niedziela, 21 kwietnia 2013
Etykiety w warzywniku (My garden)
Pomysł na oznaczenie warzyw na grządkach. Wystarczy kilka kamieni i farby:)
Podwyższone grządki warzywne właśnie założyliśmy i dzieci zaczynają na nich gospodarować. Zapraszam na naszego bloga Pikinini. O miejscu w którym przygotowaliśmy grządki, jeszcze napiszę. Pracujemy nad tym trudnym zakątkiem warzywno-motylim już jakiś czas ale wciąż mało do pokazania:)
Podwyższone grządki warzywne właśnie założyliśmy i dzieci zaczynają na nich gospodarować. Zapraszam na naszego bloga Pikinini. O miejscu w którym przygotowaliśmy grządki, jeszcze napiszę. Pracujemy nad tym trudnym zakątkiem warzywno-motylim już jakiś czas ale wciąż mało do pokazania:)
czwartek, 22 września 2011
Znów w West Green House Gardens (Hampshire, United Kingdom)
O tych ogrodach pisałam już na blogu dwukrotnie: Tutaj i tu.
Tym razem jednak miałam okazję odwiedzić je osobiście.O tym tajemniczym miejscu możecie też przeczytać na moim blogu Pikinini, a tu zapraszam do dalszej ogrodniczej wędrówki.
Zwróćcie uwagę na połączenie rabat kwiatowych z owocami....
...i z warzywami. Sałata obok trawy ozdobnej, rukola obok lawendy. Dlaczego nie, prawda?
W tym budynku można kupić domowe wypieki i angielską herbatę w imbryku...
A tu mieszkają kury...
Okazuje się warzywa mogą być równie piękne i doceniane jak róże:)
Tym razem jednak miałam okazję odwiedzić je osobiście.O tym tajemniczym miejscu możecie też przeczytać na moim blogu Pikinini, a tu zapraszam do dalszej ogrodniczej wędrówki.
Zwróćcie uwagę na połączenie rabat kwiatowych z owocami....
...i z warzywami. Sałata obok trawy ozdobnej, rukola obok lawendy. Dlaczego nie, prawda?
W tym budynku można kupić domowe wypieki i angielską herbatę w imbryku...
A tu mieszkają kury...
Okazuje się warzywa mogą być równie piękne i doceniane jak róże:)
sobota, 22 maja 2010
Warzywnik mojej siostry (My sister’s vegetable garden)
Mam wrażenie, że w Polsce wciąż nie doceniamy uroku ogródków warzywnych. Ja bardzo lubię ten, który założyła moja siostra.
W jej warzywniku rośnie mnóstwo warzyw i owocowych krzewów, jest też miejsce na duży kompost z którego łatwo można pobrać nawóz do zasilenia grządek, beczka na deszczówkę, domek ogrodowy.
Będę czerpała z niego inspirację przy tworzeniu własnego warzywnika:)
W jej warzywniku rośnie mnóstwo warzyw i owocowych krzewów, jest też miejsce na duży kompost z którego łatwo można pobrać nawóz do zasilenia grządek, beczka na deszczówkę, domek ogrodowy.
Będę czerpała z niego inspirację przy tworzeniu własnego warzywnika:)
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
piątek, 14 sierpnia 2009
Śliwki-robaczywki i skandynawskie straganiki (Poland, Sweden, Denmark)
Moje stare ogrodowe śliwy, rodzą jednak co dwa lata trochę owoców. Śliwki są trochę robaczywe, ale bardzo aromatyczne i smaczne.
Ze swoich podróży po Skandynawii, pamiętam małe, samoobsługowe straganiki przed rolniczymi zagrodami, gdzie wrzucając monety do wystawionego słoika czy puszki można było nabyć wystawione tam na sprzedaż plony.
Bardzo byłam ciekawa czy podobny sposób sprzedaży mógłby funkcjonować i w Polsce. Miałam zamiar wystawić przed domem moje śliwki-robaczywki, zwłaszcza, że mieszkamy przy bardzo uczęszczanym szlaku rowerowym.Śliwek było jednak trochę mało, a przy wszystkich okolicznych drogach owocują właśnie dzikie, kwaskowate ale bardzo dobre dzikie śliwki – mirabelki. Sama zatrzymuję się przy tych drzewkach w czasie rowerowych wycieczek.
Plums from my garden:

Wild plums near my garden:

Fruits, vegetables and flowers from farms on Oland island in Sweden can be bought on self-service stalls :

Self-service stall with potatoes on Bornholm island in Denmark
Ze swoich podróży po Skandynawii, pamiętam małe, samoobsługowe straganiki przed rolniczymi zagrodami, gdzie wrzucając monety do wystawionego słoika czy puszki można było nabyć wystawione tam na sprzedaż plony.
Bardzo byłam ciekawa czy podobny sposób sprzedaży mógłby funkcjonować i w Polsce. Miałam zamiar wystawić przed domem moje śliwki-robaczywki, zwłaszcza, że mieszkamy przy bardzo uczęszczanym szlaku rowerowym.Śliwek było jednak trochę mało, a przy wszystkich okolicznych drogach owocują właśnie dzikie, kwaskowate ale bardzo dobre dzikie śliwki – mirabelki. Sama zatrzymuję się przy tych drzewkach w czasie rowerowych wycieczek.
Plums from my garden:
Wild plums near my garden:

Fruits, vegetables and flowers from farms on Oland island in Sweden can be bought on self-service stalls :
Self-service stall with potatoes on Bornholm island in Denmark
Etykiety:
Dania (Denmark),
drzewa,
Mój ogród (My garden),
Szwecja (Sweden),
śliwy,
warzywa
Subskrybuj:
Posty (Atom)















