Te gałęzie zebraliśmy z trawnika i grządek, sprzątając nasz ogród po zimie. Chrustu na rozpałkę nam nie zabraknie ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 marca 2015
sobota, 19 kwietnia 2014
Grusza (Poznań, Poland)
W tej kamienicy moja rodzina mieszkała prawie 100 lat. Teraz nie ma tam nas, nie ma sąsiadów. Rządzi nowy właściciel...
Wymieniono dach, prawie wszystkie okna, podzielono mieszkania na małe klitki pod wynajem. Zniknęły balkony! Nikt już z nich nie woła dzieci na kolację i nie rzuca im piłki. Zniknęły wszak same dzieci i hałas którym wypełniały podwórko. Nie ma naszych huśtawek, karuzeli i piaskownicy...ale została jeszcze ONA. Grusza, którą posadzono chyba jeszcze wtedy gdy wybudowano kamienicę (1913 rok) i założono ogród. Oprócz niej rosły tu wtedy jeszcze inne drzewa, których ukwiecone gałęzie wchodziły lokatorom na pokoje.
Za moich czasów nie było już ogrodu, a grusza rodziła małe, zdziczałe owoce i budziła pewien respekt. Wiedziałam, że pod nią pochowano niemieckiego żołnierza, zastrzelonego w oknie sypialni mojej cioci, w czasie sowieckiego szturmu na cytadelę. Jego ciało przeniesiono później na cmentarz ale czy na pewno?
Dziś odwiedziłam pięknie kwitnące drzewo. To ostatnia lokatorka naszej kamienicy.
Wymieniono dach, prawie wszystkie okna, podzielono mieszkania na małe klitki pod wynajem. Zniknęły balkony! Nikt już z nich nie woła dzieci na kolację i nie rzuca im piłki. Zniknęły wszak same dzieci i hałas którym wypełniały podwórko. Nie ma naszych huśtawek, karuzeli i piaskownicy...ale została jeszcze ONA. Grusza, którą posadzono chyba jeszcze wtedy gdy wybudowano kamienicę (1913 rok) i założono ogród. Oprócz niej rosły tu wtedy jeszcze inne drzewa, których ukwiecone gałęzie wchodziły lokatorom na pokoje.
Za moich czasów nie było już ogrodu, a grusza rodziła małe, zdziczałe owoce i budziła pewien respekt. Wiedziałam, że pod nią pochowano niemieckiego żołnierza, zastrzelonego w oknie sypialni mojej cioci, w czasie sowieckiego szturmu na cytadelę. Jego ciało przeniesiono później na cmentarz ale czy na pewno?
Dziś odwiedziłam pięknie kwitnące drzewo. To ostatnia lokatorka naszej kamienicy.
wtorek, 18 marca 2014
W bibliotece (Poznań, Poland)
Na Waszych blogach podziwiam pierwsze wiosenne kwiecie. Pojawiło się i w moim ogrodzie...
Jednak największy mój zachwyt wzbudziły ostatnio drzewa. Żywe drzewa rosnące wewnątrz nowego gmachu naszej poznańskiej Biblioteki Raczyńskich, dokąd zawędrowałam z powodu pewnej wystawy :)
Na zewnątrz jeszcze zima...
..wewnątrz zielono. Drzewa rosną w przeszklonym patio obok herbaciarni. Są sztucznie nawadniane i bardzo wysokie...
Jutro znów będę w tej bibliotece. Trzymajcie kciuki:)
Jednak największy mój zachwyt wzbudziły ostatnio drzewa. Żywe drzewa rosnące wewnątrz nowego gmachu naszej poznańskiej Biblioteki Raczyńskich, dokąd zawędrowałam z powodu pewnej wystawy :)
Na zewnątrz jeszcze zima...
..wewnątrz zielono. Drzewa rosną w przeszklonym patio obok herbaciarni. Są sztucznie nawadniane i bardzo wysokie...
Jutro znów będę w tej bibliotece. Trzymajcie kciuki:)
piątek, 24 stycznia 2014
Miłorzębowe zakładki...
Na sobotnim spotkaniu z dziećmi w księgarni Pinokio, powstały takie oto zakładki do książek...
Liść miłorzębu zabezpieczy je przed pasożytami:-) Jako symbol miłości przyniesie też radość bliskim dzieciom osobom, które zechcą obdarować...
Więcej zdjęć z warsztatów można zobaczyć TUTAJ lub TUTAJ...
Ciekawe dlaczego tak mało tych drzew wciąż u nas rośnie. Nie myślę o ogrodach prywatnych, ale o
parkach i ulicach. Czy miłorzęby rosną może w Waszych miastach?
Liść miłorzębu zabezpieczy je przed pasożytami:-) Jako symbol miłości przyniesie też radość bliskim dzieciom osobom, które zechcą obdarować...
Więcej zdjęć z warsztatów można zobaczyć TUTAJ lub TUTAJ...
Ciekawe dlaczego tak mało tych drzew wciąż u nas rośnie. Nie myślę o ogrodach prywatnych, ale o
parkach i ulicach. Czy miłorzęby rosną może w Waszych miastach?
niedziela, 12 stycznia 2014
Wszystko przez miłorząb...
Długo nie było mnie na blogu, trudno znaleźć czas na wszystko…
A oto jeden z największych współwinnych mojej nieobecności - miłorząb:)
Bardzo lubię to drzewo, stało się jednym z bohaterów napisanej przeze mnie książki. Znajdziecie ją TUTAJ.
Cztery żywioły i dwa koziołki są oczywiście jej głównymi bohaterami, ale miłorząb też jest ważny. Gra istotną rolę na szlaku ognia…
Tym szlakiem podążały właśnie nasze jesienne wycieczki wokół poznańskiego Starego Rynku.
Miłorząb jest fascynujący, wciąż odkrywam wiele związanych z nim ciekawostek – właściwościach zdrowotnych, antyseptycznych, tłumiących ogień, o sile przetrwania i długowieczności.
Dzieciom podoba się „sercowaty” kształt liści, które są symbolem długiej, silnej miłości i cieszą się, z podsuwanych im artystycznych inspiracji.
W czasie ostatnich warsztatów, uczyliśmy się składać origami w kształcie liści miłorzębu…
W przyszłą sobotę, w czasie spotkania z dziećmi w swarzędzkiej księgarni Pinokio, zrobimy magiczne zakładki do książek z liśćmi miłorzębu. Przyjdźcie jeśli będziecie w pobliżu:)
Potrzebne nam liście zebraliśmy na szczęście już dużo wcześniej w arboretum kórnickim.
Zamkowy park należał do Działyńskich, rodziny która posadziła miłorząb również przy swym poznańskim pałacu. Obecność miłorzębów w Kórniku jest mocno zaakcentowana na spacerowych uliczkach…
…w Poznaniu trochę się nie pamięta o tym niezwykłym drzewie, ale mam nadzieję, że trochę uda się to zmienić:)
Na ulicy Franciszkańskiej opadły już liście i ostatnie nasiona…
Drzewo, które całe połyskiwało złotem w czasie naszych listopadowych wycieczek, jest już nagie…
Ostatnie liście opadają podobno nagle w czasie nadejścia mrozów. Widzieliście kiedyś taki złoty deszcz?
A może macie inne doświadczenia związane z tym drzewem? Jestem bardzo ciekawa:)
czwartek, 3 maja 2012
poniedziałek, 17 października 2011
Platany w Bath (United Kingdom)
Jestem zachwycona położeniem i rozplanowaniem tego miasta. Wiele domów zbudowano wokół małych lub większych skwerków. W środku takich okręgów rosną platany. Pięknie!
poniedziałek, 3 maja 2010
niedziela, 1 listopada 2009
poniedziałek, 26 października 2009
Piorun i topola (Poland)
Topola, która rośnie na terenie firmy w której pracuję, to naprawdę rosłe drzewo. Latem uderzył w nią piorun, powodując również awarię instalacji elektrycznej w pobliskim budynku.
Na drzewie długi czas pozostawał czerwony ślad, teraz jesienią, nie jest już on tak wyraźny. Zmiany widać za to w koronie. Najniżej rosnące liście są uschnięte, te rosnące wyżej żółte, te na czubku jeszcze zielone.
Zastanawiam się, czy drzewo usycha, czy tylko dolna część korony obumarła? Życzę topoli by przetrwała.
It’s a poplar which suffers because of thunder stroke. There were a red mark visible for a long time. At the moment, leaves become dry, starting from those at the bottom of the treetop. I hope the poplar will survive…
sobota, 10 października 2009
Jesienne owoce (Poland)
To jesienne owoce w ogrodzie moich rodziców. Oczywiście najpyszniejsze na świecie!
Szkoda, że takich ogrodowych winogron i twardych soczystych jabłuszek nie można już raczej kupić na straganach. Ich urok tkwi jeszcze w tym, że można skosztować je tylko jesienią i najlepiej prosto z drzewka:)
Autumn fruits from my parents garden. Delicious!
When I was walking last weekend, I found these wild pears. They were quite tasty:)
Szkoda, że takich ogrodowych winogron i twardych soczystych jabłuszek nie można już raczej kupić na straganach. Ich urok tkwi jeszcze w tym, że można skosztować je tylko jesienią i najlepiej prosto z drzewka:)
Autumn fruits from my parents garden. Delicious!
A to dzikie gruszki niedaleko mojego domu. Też mi smakowały:)
Etykiety:
drzewa,
grusze,
jabłonie,
jesień,
Ogrody (Gardens),
ogród moich rodziców,
Polska (Poland),
winogrono
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























